7 dziwnych teledysków w stylu retro, vintage, oldschool
Są częścią muzyki XXI wieku. Zostały nagrane po roku 2000, ale nawiązują do lat i wieków wcześniejszych. Odkopują motywy znane naszych rodzicom, dziadkom, albo nieznane w ogóle pokoleniom, które pamiętamy. Teledyski z nutką retro, vintage, oldschool przenoszą nas w czasy królów disco oraz księżniczek i książąt na białych koniach.
The White Stripes "Blue Orchid" - chociaż zespół zakończył swoją działalność kilka lata temu, ich twórczość jest nadal żywa i ma wielu fanów. Duet Jacka i Meg, chociaż na początku podawał się za rodzeństwo, ostatecznie przyznał się do tego, że jest małżeństwem. Choć Klimat teledysku jest mroczny, a całość rozgrywa się w ciemnym zamczysku z XVIII wieku, to pokazuje w dość oryginalny sposób rodzinną kłótnię. Żona tłucze talerze, obok niej siedzi dziecko. Mąż niszczy fortepian i próbuje ratować resztki godności. Całość została okraszona nutką szaleństwa i nadzwyczajnie szybkimi, rytmicznymi ruchami bohaterów.
Kids of 88 "The Drug"- duet grający muzykę electro wygląda jakby urwał się z serialu "Różowe lata 70". Pomysł na taką, a nie inną stylizację nie był jednak przypadkowy. Muzyka, którą grają narodziła się właśnie w tym okresie w Stanach Zjednoczonych. Amerykański styl życia, bycia i niewymuszony luz stały się tutaj sprawą pierwszorzędną. Całość dopełnia dziwna mina Sama McCarthy i uciekający w nieznanym kierunku Jordan Arts.
Capital Cities "Safe and Sound" - prawdziwa kumulacja przedmiotów, wystroju i gadżetów z czasów przeszłych. Zaczynamy w klimacie barokowego przepychu, a kończymy we współczesności. Zabawa w teatr tych dwóch panów przypomina kabaret rodem z okresu międzywojennego. Małą rolę dostał tam nawet John Travolta.
The Wombats "Backfire of the disco" - burza włosów, wrotki i kombinezon. Bezpośredni odnośnik do dyskoteki rodem z lat 80. Chociaż trio wygląda zawsze jakby teleportowało się z innej epoki, to tym teledyskiem przedstawia całą kumulację gadżetów retro. Nawet Power Rangers nie wydają się tacy oldschoolowi, gdy na scenę wchodzą Wombaty z bujną fryzurą i subtelnymi ruchami w rytmie muzyki disco.
Tegan and Sara "Hell" - w latach 40., w USA pin up girls były bardzo popularne i do dziś takie stylizacje mają grono zwolenniczek na całym świecie. Chociaż charakteryzuje je wizerunek przesadnie cukierkowych młodych dziewcząt w frywolnych strojach, to T&S wykorzystały wersję poważniejszą. Proste spodnie i zakręcona grzywka - tylko tyle dziewczyny zostawiły z dorobku kobiet walczących o swoje miejsce w kanonie zachodniego piękna. Na powrót do wcześniejszej epoki wskazuje też wszechobecny motyw kwiatowy, bardzo kobiecy, niegrzeszący subtelnością.
Franz Ferdinand "Do you want to" - czterech panów ubranych w kurtki baseballówki, z nienaganną fryzurą pojawia się na wystawie sztuki współczesnej. Na tyle współczesnej, na ile wskazują czasy w których został osadzony teledysk. Na takich wydarzeniach kulturalnych mogliby pojawić się bohaterowie "Szkoły złamanych serc", oni również nosili takie kurtki.
Patric Wolf "House" - zniewalający głos Patrica sam przenosi nas w inny świat. Dodatkowo zamiłowanie wokalisty do nietypowych scenerii, oryginalnych ubrań i wrodzony romantyzm potęguje chęć przeniesienia się w czasie o kilkadziesiąt lat wstecz. Instrumenty na jakich gra to wiolonczela, pianino i ukulele, na nich też tworzy muzykę elektroniczną. Polskie Radio zamieściło jego twórczość w galerii folkowych dziwaków.
Komentarze
Prześlij komentarz